Je garde un très beau souvenir de ma lecture du premier roman d'Anna Hope et je me réjouissais de pouvoir découvrir "La salle de bal" en avant-première. Tout naturellement je me suis posé la question si l'auteure saurait me toucher autant que la première fois mais quelques pages m'ont suffi pour retrouver les mêmes émotions.
S'inspirant du triste sort de son arrière-arrière-grand-père qui a séjourné dans un asile psychiatrique, Anna Hope a écrit un magnifique roman dédié à la mémoire de son aïeul. Comme dans "Le chagrin des vivants" elle met en avant trois personnages. A travers l'histoire d'Ella et de John, deux êtres solitaires que la vie n'a pas épargnés et de Charles, un jeune médecin tourmenté et obsédé par la question de l'eugénisme, on est plongé dans le quotidien d'un asile psychiatrique en Angleterre au début du XXème siècle. Dans cet endroit isolé, peu accueillant et inadapté à l'état mental de la plupart des pensionnaires, un bal est organisé une fois par semaine. C'est leur seule distraction hebdomadaire et l'occasion pour se retrouver entre hommes et femmes.
Dans ce délicieux roman d'amour où la musique et la littérature ont aussi une grande place, Anna Hope aborde également le délicat sujet de l'eugénisme, mouvement du début du XXème siècle qui par différents procédés vise à améliorer l'espèce humaine. Le travail documentaire accompli est remarquable et l'auteure distille à perfection sa connaissance du sujet. Cette histoire qui m'a bouleversée est servie par un style plein de grâce et de douceur. Anna Hope m'a encore une fois touchée en m'emportant dans un tourbillon d'émotions et j'attends son prochain roman avec impatience.
Gallimard - 2017 - 400 pages - traduit de l'anglais par Elodie Leplat
SALA BALOWA
Poszczęściło mi się bo "Salę balową" w wersji francuskiej miałam okazję przeczytać jeszcze zanim się ukazała. Mile wspominam moje pierwsze spotkanie z autorką, jej "Przebudzenie" wywarło na mnie niemałe wrażenie i naturalną koleją rzeczy zadałam sobie pytanie czy i tym razem pisarce uda się mnie zauroczyć. Wydaje mi się, że mało się mówiło o drugiej powieści Anny Hope w Polsce, co troszkę mnie dziwi bo "Sala balowa", okazała się wspaniałą wzruszajacą historią, od ktorej ciężko mi było się oderwać.
Inspiracją do napisania książki były smutne przejścia prapradziadka Anny Hope, który spędził sporo czasu w szpitalu psychiatrycznym i jemu właśnie zadedykowała tę historię. Podobnie jak w "Przebudzeniu" autorka splata losy trzech postaci ale tym razem przenosi nas do odizolowanego zakładu dla umysłowo chorych w Anglii na początku XX go stulecia. Ella i John, których życie nie szczędziło są jego pensjonariuszami, Charles jest młodym ambitnym lekarzem, obsesyjnie pochłoniętym zagadnieniem eugeniki. W tym raczej ponurym i nieprzychylnym miejscu raz na tydzień jest organizowany bal, jedyna rozrywka i okazja do kontaktu między odseparowanymi ze sobą na co dzien mężczyznami i kobietami.
"Sala balowa" jest nie tylko subtelną opowieścią o miłości. Powieść, w której znaczną rolę odgrywają muzyka i literatura, porusza także delikatną kwestię eugeniki, teorii o dążeniu poprzez różnorakie działania do ulepszenia rasy ludzkiej. Sporo się na ten temat możemy z książki dowiedzieć, do tego Anna Hope przekazuje swą wiedzę wyśmienicie bo ta bulwersująca historia napisana jest w pełnym wdzięku i delikatności stylu, którym po raz kolejny autorka mnie urzekła. Z niecierpliwością będę oczekiwać kolejnej powieści tej utalentowanej angielskiej pisarki.
Świat Książki - 304 strony - 2017













