Affichage des articles dont le libellé est literatura polska. Afficher tous les articles
Affichage des articles dont le libellé est literatura polska. Afficher tous les articles

11 novembre 2018

Aleja Niepodległości (Allée de l'Indépendance) - Krzysztof Varga

"Aleja Niepodległości" ukazała się po francusku w 2015 roku a więc kilka lat po polskiej premierze. Jakiś rok później książka znalazła sie w mojej bibliotece gdy przypadkiem trafiłam na nią w księgarni. Polską wersję zakupiłam w zeszłym roku i znów upłynęło kilka miesięcy zanim w końcu zabrałam się za jej lekturę i muszę przyznać, że tę napisaną 8 lat temu satyrę na polską post komunistyczną rzeczywistość czytało mi się wyśmienicie.

Nie spoileruję treści gdy zdradzę, że główny bohater książki Krystian Apostata ginie w katastrofie lotniczej bo autor uśmiercił go już na pierwszej stronie. Ciąg dalszy to historia jego czterdziestoparoletniego życia przed feralnym lotem. To także opowieść o zawartej w dzieciństwie przyjaźni między tym niedoszłym artystą, alkoholikiem samotnie spędzającym noce przy filmach porno i wykreowanym przez media królem parkietu Jakubem Fidelisem. Te dwa skrajnie różne życiorysy, osadzone w Polsce sprzed i po upadku komunizmu, są potraktowane z dużą dozą ironii, którą autor posługuje się po mistrzowsku.

Kipiąca z każdej strony i zaserwowana w najlepszym stylu drwina jest na pewno dużym atutem powieści. Pisarzowi uda o się w niej także umiejętnie połączyć nostalgię i czarny humor; beznadzieję i szarą rzeczywistość równoważy parodia i komizm sytuacji.

Książka o straconych złudzeniach i o kruchości ludzkiej egzystencji, która ma zawsze ten sam koniec; jakkolwiek potoczy się nasze życie śmierć jest nieunikniona i w większości przypadków to nie my decydujemy o tym kiedy i w jaki sposób nas dopada. A gdy nadchodzi koniec zapada "dziwna, niekończąca się cisza". Trudno nie zgodzić się z Andrzejem Stasiukiem, dla którego "Aleja Niepodległości" jest "straszna i zarazem bardzo śmieszna. Melancholijna i bezlitosna."

Moje pierwsze i na pewno nie ostatnie spotkanie z prozą Krzysztofa Vargi.

Wydawnictwo Czarne - 2010 - 270 stron









Allée de l'Indépendance

Comme cela m'arrive assez souvent, je découvre un auteur polonais en tombant sur la traduction française de son livre. J'ai mis un certain temps à me procurer sa version originale qui est parue en Pologne en 2010. Quand je l'ai ouvert je ne savais pas du tout à quoi je devais m'attendre et cela commençait plutôt bien:

 " Lorsque le Boeing 767 de la compagnie aérienne polonaise LOT explosa en plein vol au dessus de l'Atlantique, Krystian Aposta était déjà complètement soûl. Et même, il était bourré comme une pute, totalement niqué par l'alcool, sérieusement déchiré ou encore raide défoncé. Son état juste avant l'explosion de l'avion était digne de toutes les expressions vulgaires ayant trait à l'ébriété dont est capable la langue polonaise, au reste peu inventive".

Je ne vais pas spoiler si je vous révèle que le personnage principal Krystian Aposta périt dans cette catastrophe aérienne, on le sait depuis le début. La suite de ce roman est l'histoire de sa vie et de son ancienne amitié avec Jakub Fidelis, une star des médias alors que Krystian n'est qu'un artiste raté alcoolique. Une enfance et une adolescence semblables dans la Pologne communiste deviennent deux existences différentes dans la Pologne d'aujourd'hui. Si on ressent une certaine nostalgie quand l'auteur remonte dans le temps, il n'en est rien quand il décrit les années suivant l'effondrement du régime communiste en 1989.

J'ai adoré cette satire de la réalité polonaise post communiste dont l'écrivain se moque ouvertement. L'ironie dont il se sert à merveille est présente dans chaque page de ce roman à la fois drôle et tragique. Cette histoire bien ancrée dans le paysage polonais est beaucoup plus profonde et universelle qu'elle en a l'air. Un livre sur les illusions perdues, le sens de la vie et sa fragilité. Quoi qu'on fasse sur cette terre, la mort est inévitable et dans la plupart des cas ce n'est pas nous qui choisissons le moment et la façon dont nous quittons le monde des vivants. Un livre intelligent, bien écrit et une fin surprenante. Un nom que j'ajoute volontiers à ma liste des auteurs polonais préférés.

J'ai quitté ma Pologne natale à l'âge de 25 ans, mon avis est forcément très subjectif. J'aimerais beaucoup connaître le vôtre. Si la lecture de ce roman vous tente, mon exemplaire français est à votre disposition si vous voulez bien publier votre avis sur votre blog et/ou les réseaux sociaux. 

Les Editions Noir sur Blanc - 2015 - 264 pages - traduit du polonais par Agnieszka Żuk


Résumé de l'éditeur:

L’allée de l’Indépendance est l’artère qui relie le centre-ville de Varsovie à ses banlieues sud. Elle traverse Mokotów, un quartier que Krystian Aposta quitte rarement. Il y est né en 1968 et il y est resté. En secondaire, à l’école catholique Saint-Augustin, il s’est lié avec Jakub Fidelis, un garçon du quartier qui lui ressemblait tant qu’on pouvait les confondre. Mais bien vite leurs destins divergent. Fidelis connaît une célébrité fulgurante, il est le danseur que les télés s’arrachent, il fait la une des magazines, tandis qu’Aposta s’enfonce dans l’échec et doit bientôt admettre qu’il est un peintre raté, un de ces artistes conceptuels dont le talent a fait long feu : il passe désormais ses jours à boire et à traîner sur les sites pornos. Entre les deux hommes, il y a Kasia, une éternelle jeune fille à la recherche du grand amour. D’abord ensorcelée par la noirceur d’Aposta, elle finit par rejoindre Fidelis, dont le visage, comme celui de Dorian Gray, échappe aux ravages du temps.
L’allée de l’Indépendance : ce nom sonne amèrement pour la génération de l’auteur et de ses personnages, ceux qui ont eu vingt ans lors de l’émancipation de la Pologne en 1989. Cette liberté tant attendue, qu’en ont-ils retiré ? Qu’ont-ils été capables d’en faire ? Quelles autres chaînes ont remplacé celles de l’idéologie ? Les noms évocateurs des protagonistes, leurs illusions et leurs épreuves, tout nous porte à considérer cette histoire comme une parabole moderne et cruelle sur le sens de la vie.

21 octobre 2018

Kolonia Marusia - Sylwia Zientek

Między pierwszym a drugim tomem sagi o warszawskich hotelarzach, która mnie zachwyciła postanowiłam sięgnąć po jedną z wcześniejszych powieści Sylwii Zientek. Wybór padł na Kolonię Marusię, która nawiązuje do mordów dokonanych na Polakach przez Ukraińców na Wołyniu w 1943 roku.

Dopiero w trakcie lektury zorientowałam się, że autorka w książce opisuje własną rodzinną historię. Przeczytawszy raz jeszcze opis z okładki dotarło do mnie, że Sylwia, pisarka a wcześniej prawniczka, matka trójki dzieci to nie kto inny ale Sylwia Zientek. W tym momencie lekka konsternacja bo zawsze z rezerwą podchodzę do osobistych zwierzeń autorów. Ciekawość wzięła jednak górę i książkę od tego momentu dokończyłam jednym tchem.

Sylwia Zientek umiejętnie wplotła dzieje własnej rodziny w tragiczną wołyńską historię. Opisując na przemian krwawe wydarzenia sprzed ponad siedemdziesięciu lat, swe wspomnienia w komunistycznej Polsce i całkiem współczesne czasy, autorka pozwala czytelnikowi odetchnąć od bestialstwa i okrucieństwa tamtych zbrodni. Nielicznym udało się uciec, do tych wybranych przez los należeli dziadkowie Sylwii Zientek, którzy na czas umknęli ukraińskim prześladowcom. Te tragiczne losy odcisnęły swoje piętno na psychice matki autorki, którą obrazy z przeszłości prześladowaly przez całe życie i które na zawsze ją naznaczyły. Tę traumę sprzed lat swoim zachowaniem i opowieściami w jakims też stopniu przekazała własnym córkom.

Ta bardzo osobista książka, pełna bolesnych wspomnień jest swego rodzaju zdystansowanym spojrzeniem na własną rodzinę, na stosunki łączące autorkę z matką i na własne życie. Wszystko to wpisane w tragiczną historię Polaków na Wołyniu, o której nie możemy zapomnieć w hołdzie dla tysięcy pomordowanych. Gorąco polecam.

WAB - 2016 - 240 stron



7 octobre 2018

Żeby nie było śladów - Cezary Łazarewicz

Co mogłabym dodać od siebie na temat szeroko komentowanego i nagrodzonego Nike reportażu Cezarego Łazarewicza? Na pewno fakt, że od tej pory rok 1983 nie będzie mi się już tylko kojarzyl z pierwszą w moim dziesięcioletnim życiu podrożą do stolicy i to, że lektura ta obok podziwu dla rzetelności reporterskiej pracy pozostawiła mi duży niesmak, osłupienie i smutek.

Książka po raz kolejny uświadomiła mi jak ważna w komunistycznej Polsce była gra pozorów i do jakiego stopnia była posunięta inwigilacja. Chyba mało kto miał pojęcie jakich użyto środków i ile zaangażowano osób by zatuszować krępującą dla władzy sprawę.

Nie sposób pozostać obojętnym na tragiczne losy bestialsko zamordowanego maturzysty i jego matki, która umiera trzy lata później. Nie mam wątpliwości, że silny szok emocjonalny w jakimś stopniu przyczynił się do rozwoju śmiertelnej choroby.

I na koniec refleksja, która nasunęła mi się podczas lektury a mianowicie to jak w tamtych czasach kościół katolicki potrafił jednoczyć a w jakim stopniu dziś dzieli polskie społeczeństwo.

Lektura obowiązkowa.


Wydawnictwo Czarne - 2017 - 320 stron



16 juin 2018

Podpalacz (Pyromane) - Wojciech Chmielarz

Gdy po raz pierwszy zobaczyłam francuskie tłumaczenie "Podpalacza", zupełnie mi do tej pory nieznanego Wojciecha Chmielarza, pomyślałam sobie, że skoro książka trafiła na francuski rynek, musi ona oprócz ciekawej kryminalnej intrygi posiadać także inne zalety. I nie pomyliłam się bo, mimo że nie jestem wielką amatorką kryminałów, pierwsza częsć serii z komisarzem Mortką bardzo przypadła mi do gustu.

W mroźnej Warszawie grasuje niebezpieczny podpalacz. Gdy komisarz Mortka zostaje wezwany do podpalonego domu na Ursynowie dowiaduje się, że to trzeci taki przypadek. Tym razem w płomieniach ginie właściciel willi, biznesmen Jan Kameron, a jego żona z ciężkimi poparzeniami trafia do szpitala. Komisarza czeka niełatwe zadanie, tym bardziej, że jego poczynania nie zawsze spotykają się z aprobatą przełożonych. W śledztwie ma mu pomagać podkomisarz Dariusz Kochan, młody policjant z Ursynowa Skalski i policyjna psycholog Anna Brodka.

Książki nie przeczytałam ale wysłuchałam w świetnej interpretacji Andrzeja Mastalerza. Komisarz Mortka towarzyszył mi podczas joggingów przez ponad dwa tygodnie. Oprócz raczej nietypowego śledztwa, które bardzo mnie wciągnęło i zaskakującego zakończenia, przez te kilkanaście dni zdążyłam się też przywiązać do głównego bohatera z jego problemami, zaletami i wadami. Jako już dwudziestoletnią emigrantkę zaciekawił mnie też obyczajowy aspekt powieści i mala odsłona współczesnej Warszawy, jakiej nie znałam.

Książki słuchało mi się wyśmienicie i wybaczam komisarzowi Mortce jego nieznajomość Wyczółkowskiego czy niektóre prostackie odzywki Kochana.  "Farma lalek" już czeka w kolejce, tym razem w wersji papierowej.

Wydawnictwo Czarne - czyta Andrzej Mastalerz - 10 godzin 39 minut



Pyromane

J'avoue que je ne connaissais pas cet écrivain polonais avant qu'il soit traduit en français. Sans être une grande amatrice de polars j'avais envie de me plonger dans le premier opus avec le commissaire Mortka, d'autant plus que les critiques étaient plutôt élogieuses.

Un incendie suspect a ravagé une villa à Ursynow, un quartier de Varsovie. Quand le commissaire Mortka arrive sur place il apprend que c'est déjà la troisième maison incendiée dans le coin en peu de temps. En revanche c'est la première fois que quelqu'un trouve la mort dans les flammes. Il s'agit du propriétaire de la maison, Jan Kameron, un homme d'affaires au passé trouble. Sa femme,  une chanteuse populaire qui a connu son heure de gloire, se retrouve à l'hôpital gravement brûlée. Les constatations du capitaine des pompiers s'orientent vers l'acte d'un criminel ce que confirmera le rapport de la police scientifique. Un mystérieux pyromane sévit à Varsovie et l'enquête s'annonce difficile.

J'ai découvert ce roman en polonais dans sa version audio et le commissaire Mortka a accompagné mes joggings pendant plus de 15 jours. Cette enquête qui connaît de nombreux rebondissements m'a vraiment absorbée. Mortka finira par débusquer le pyromane mais le dénouement de l'affaire est tout à fait inattendu. Pendant ces deux semaines j'ai eu le temps de m'attacher au personnage principal, un flic intègre qui n'obéit pas toujours à sa hiérarchie. Je me suis intéressée à ses problèmes personnels, son récent divorce et les conflits avec ses colocataires. J'ai aimé me promener dans le rues de Varsovie en plein hiver et ce petit voyage littéraire en Pologne a été pour moi un véritable plaisir.


Le deuxième volume avec le commissaire Mortka "La ferme aux poupées" est déjà dans ma bibliothèque et j'espère que cette nouvelle enquête sera aussi passionnante que la première.


Agullo Editions - 2017 - 416 pages - traduit par Eric Veaux
Le Livre de Poche - 2018 - 448 pages









18 février 2018

Bieguni (Les Pérégrins) - Olga Tokarczuk

Olga Tokarczuk jeszcze mnie nigdy nie zawiodła i byłam pewna, że "Bieguni" to będzie kolejna literacka uczta. Lekturę zaplanowałam wspólnie z Sentinelle z zaprzyjaźnionego francuskojęzycznego blogu by tego samego dnia podzielić się wrażeniami po przeczytaniu tej wyróżnionej nagrodą Nike książki, która doczekała się również francuskiego przekładu.

O ile wspaniała proza tej jednej z moich ulubionych polskich pisarek nie była dla mnie zaskoczeniem, to temat  no i przede wszystkim jego ujęcie byly dla mnie sporą niespodzianką. "Biegunów" trudno określić czy zakwalifikować. To nie jest jedna historia, to zbiór wielu dłuższych i krótszych opowieści, anegdot, przemyśleń mających wspólny mianownik. Wszystkie bowiem łączy podróżowanie a Olga Tokarczuk zafascynowana tym fenomenem pokazała nam różne jego oblicza bo człowiek niesiony najprzeróżniejszymi motywacjami podróżuje od zawsze i nic nie jest w stanie go zatrzymać. Podróżować można na wiele sposobów; w dosłownym tego słowa znaczeniu przemieszczając sie z jednego punktu do drugiego, z jednej półkuli na drugą, z wyspy na stały ląd, piechotą, statkiem czy samolotem. Podróżować też można w czasie cofając się w przeszłość czy wnikając w głąb ludzkiego ciała by odkryć jego tajemnice.

To niezwykle bogate w treść literackie spoiwo łączące osobiste przeżycia, fikcję i historię, zmyślonych bohaterów i autentyczne postaci zadziwia swą oryginalnością, erudycją ale przede wszystkim mistrzowskim przekazem. Książka do wielokrotnego czytania, uniwersalna, ponadczasowa, do której na pewno jeszcze kiedyś wrócę.

Wydawnictwo Literackie - 2007 - 460 stron



✮✮✮✮✮

Les Pérégrins

Olga Tokarczuk est l'écrivaine polonaise la plus primée et sans aucun doute ma préférée, elle ne m'a encore jamais déçue. Voici l'un de ses romans les plus connus qui a reçu le prix Nike (équivalent polonais du Goncourt) et l'un des six traduits en français. Je voulais le découvrir depuis longtemps et j'étais ravie de partager cette lecture avec Sentinelle.

Rien à voir avec Sur les ossements des morts qui a été pour moi un coup de cœur. "Les Pérégrins" est un livre inclassable qui m'a éblouie par son érudition sans parler de l'écriture qui m'a encore une fois épatée. C'est un étonnant mélange de récits, d'anecdotes et de réflexions sur le voyage. Un phénomène qui fascine l'auteure et dont elle nous livre les différentes facettes. On peut se déplacer d'un endroit à un autre, d'un continent à un autre, à pied, en avion, en bateau mais on peut aussi voyager dans le temps ou à l'intérieur du corps humain pour découvrir ses secrets. 

Depuis son origine l'homme est en perpétuel mouvement et Olga Tokarczuk nous décrit ses motivations dans un patchwork d'images, d'apparitions et de souvenirs. De courtes histoires tenant sur quelques pages, parfois seulement quelques lignes, des personnages fictifs ou réels forment un ensemble riche et original. J'ai beaucoup aimé ce livre, si différent de mes lectures habituelles. Sans début ni fin, on peut y piocher à volonté pour se régaler de l'imagination de l'auteure, de son intelligence et de son talent à nous livrer un texte à la fois profond et accessible. 

Si vous voulez en savoir plus n'hésitez pas à vous rendre sur le site des Editions Noir sur Blanc et le blog de  Sentinelle dont le billet est précédé de très intéressants carnets de lecture.

Editions Noir sur Blanc - 2010 - 390 pages 
traduit du polonais par Isabelle Jannès Kalinowski 






28 janvier 2018

Drugi koniec świata - Małgorzata Sobieszczańska

Po raz kolejny właściwie przypadkowo wybrana książka, która najpierw przyciagnęła mnie swoją okładką, okazała się bardzo przyjemną lekturą. Lubię takie niespodzianki. Tym samym literacki początek roku mogę uznać za bardzo udany.

Małgorzata Sobieszczańska zabiera nas do przedwojennego Nowogródka, a dokładniej do Mirabilli, malutkiej osady, gdzie  kilka rodzin tworzy zadziwiającą wielowyznaniową wspólnotę żyjąc w zgodzie i przyjaźni i modląc się do swojego Boga w wybudowanej własnymi siłami malutkiej wiejskiej kaplicy

Joanka i jej starsza siostra Olga wychowują się w katolickiej rodzinie, Olga jest młodą urzedniczką, Joanka marzy by zostać aktorką. Wojenna zawierucha pokrzyżuje plany nastolatki zafascynowanej Juliuszem Osterwą a Olgę zmusi do opuszczenia w pośpiechu ukochanej Mirabilli. W powojennej Polsce kilkuletnią a później kilkunastoletnią Olę samotnie wychowuje oddana jej całym sercem ciocia. Współcześnie, Joasia jest początkujacą, z trudem wiążącą koniec z końcem aktorką. Naprzemiennie śledzimy ciekawe losy babki, mamy i wnuczki, stopniowo odkrywając skomplikowane rodzinne relacje.

Bardzo szybko się wciągnęłam w lekturę tej kilkupokoleniowej sagi, której głównymi bohaterkami są kobiety. Ich wplecione w historyczne dzieje perypetie są niezwykle pasjonujące i za każdym razem z ciekawością do nich powracałam. Poza troche idyllicznym obrazem przedwojennej Mirabilli, autorka nie koloryzuje nie szczędząc nieszczęść naszym bohaterkom. Życie je nie rozpieszcza wciąż kładąc kłody pod nogi i zmuszając do niełatwych decyzji.

Podsumowując, poruszająca i naprawde dobrze napisana rodzinna historia, którą oczywiście bardzo polecam.

Wydawnictwo Literackie - 2017 - 512 stron

✮✮✮✮✮



6 janvier 2018

Dygot - Jakub Małecki

Podczas gdy wszyscy się zachwycali "Rdzą" ja zdecydowałam się sięgnąć po równie zachwalaną wcześniejszą powieść Jakuba Małeckiego. Tym samym miniony rok zakończyłam bardzo pozytywnym akcentem bo "Dygot" okazał się moim absolutnym hitem 2017 roku.

Poznajemy naprzemiennie losy dwóch polskich trochę nietypowych rodzin, od czasów przedwojennych po współczesność. Milka Gelda w dzieciństwie cudem uniknęła śmierci po wybuchu niewypału i po tym nieszczęśliwym wypadku pozostały jej szpetne blizny na całym ciele. Wiktor Labendowicz jest albinosem dzielnie stawiającym czoła nieustającym obelgom i zaczepkom ze strony otoczenia. Tych dwóch wyrodków, naznaczonych przez los, połączy miłość, chwilowe wytchnienie w ich niełatwym żywocie.

Jakub Małecki pisze w taki sposób, że ani na chwilę nie miałam ochoty przerwać tej fascynującej wiejskiej eskapady po Wielkopolsce. Sięgając po "Dygot" możemy przeczytać o polskiej wsi, takiej jaka była i pewnie ciągle gdzieś tam jest (biednej i zabobonnej) i takiej, jaka nam się marzy (autentycznej i magicznej). Tragizm w połączeniu ze sporą dawką humoru okazał się świetną kombinacją bo bulwersujące losy bohaterów i kumulację nieszczęść równoważą czasami wręcz komiczne sytuacje. Całości dopełnia rodzinna tajemnica i kryminalny wątek. 

Jest to osobliwa historia o życiu, które zatacza krąg, o cierpieniu i radości, o ludzkich pragnieniach i słabościach. Niezwykła atmosfera, niecodzienne postaci, świetny język, po prostu wspaniała książka.

Wydawnictwo SQN - 2015 - 320 stron

26 décembre 2017

Czarne liście - Maja Wolny

Ostatnio mam szczęście do polskich powieści i autorów. Po świetnym "Hotelu Varsovie" Sylwii Zientek, po bardzo dobrym "Królu" Twardocha, odkryłam kolejną wspaniałą książkę i pisarkę.  O Mai Wolny nigdy wcześniej nie słyszałam i mój przypadkowy zakup "Czarnych liści" okazał się strzałem w dziesiątkę.

Kielce, 2011 rok, Weronika Czerny jest historyczką zajmującą się stosunkami polsko-żydowskimi w czasie II wojny światowej i samotnie wychowuje dziesięcioletnią córkę Laurę. Kielce, 1946 rok, do miasta przybywa Julia Pirotte, komunistka żydowskiego pochodzenia i dziennikarka "Żołnierza Polskiego" mająca za zadanie zrelacjonować pogrzeb ofiar pogromu, w którym zginęło ponad 40 Żydów. W 65 rocznicę tego wstrząsającego wydarzenia nieoczekiwanie ginie mała Laura. Czy to tajemnicze zniknięcie ma coś wspólnego z rodzinną przeszłością Weroniki, o której od lat stara się zapomnieć czy jest sprawką niezrównoważonego ojca dziewczynki?

Maja Wolny zręcznie wykorzystuje kryminalny wątek by przybliżyć nam tragiczne wydarzenie sprzed lat, o którym niewiele się mówiło i którym nigdy wcześniej nie słyszałam. Podobnie jak o Julii Pirotte, postaci autentycznej, o której sporo się z książki możemy dowiedzieć. Autorka umiejętnie przeplata przeszłość z teraźniejszością, prawdziwe wydarzenia z fikcją, autentyczne postaci z wyimaginowanymi bohaterami. Wszystko jest tu zgrabnie powiązane, nic nie zgrzyta, nic nie razi. Maja Wolny pisze przekonywująco, w bardzo ładnym płynnym stylu. Ta poruszająca a jednocześnie trzymająca w napięciu historia niesamowicie mnie wciągnęła i na pewno się skuszę na inne książki tej utalentowanej pisarki.

Wydawnictwo Czarna Owca - 2016 - 376 stron

✮✮✮✮✮

28 novembre 2017

Król - Szczepan Twardoch

Już "Morfina", którą dane mi było przeczytać po francusku zrobiła na mnie nie małe wrażenie. Z każdą przewracaną stroną byłam coraz większa podziwu nie tylko dla talentu autora ale i dla tłumacza powieści na francuski, który z tym niełatwym zadaniem poradził sobie według mnie wyśmienicie. Tak na marginesie, pan Kamil Barbarski tłumaczy też książki Zygmunta Miłoszewskiego, które cieszą się we Francji sporym sukcesem.

Wracając do "Króla", książkę przeczytalam z jeszcze większym zainteresowaniem, choć nie jestem amatorką boksu ani przemocy a w ostatniej powieści Szczepana Twardocha bijatyk i krwawych porachunków jest całkiem sporo. Zupełnie wsiąkłam w tę mało przyjazną atmosferę przestępczej, jeszcze w sporej części żydowskiej, przedwojennej Warszawy, po której dziś już nie ma prawie śladu i którą autorowi udało się świetnie odtworzyć. Czy ta Warszawa na tle nacjonalistyczno-antysemickich zamieszek sprzed faszystowskiego pogromu aż tak bardzo różni się od tej dzisiejszej osiemdziesiąt lat później?

Po raz kolejny Szczepan Twardoch tak wykreował swoich bohaterów, że mimo ich przestępczej działalności, brutalności i bezwzgledności, czujemy do nich pewną sympatię, podziw a czasami nawet im współczujemy. Jakub Szapiro, niepokonany mistrz wagi ciężkiej, bezwzględny morderca, ukochany mąż, kochanek i troskliwy ojciec, Rywka i jej burdel, Pantaleon i jego "brat" czy Jan "Kum" Kaplica i jego pobyt w Berezie Kartuskiej na pewno na dłuższy czas pozostaną mi w pamięci.

Podobnie jak w "Morfinie", zachwyciłam się stylem, narracją i tym jak autorowi udaje się wodzić czytelnika za nos bo takiego zakończenia naprawdę się nie spodziewałam. Bardzo dobra powieść, choć na pewno nie wszystkim przypadnie do gustu. Ja już czekam na następną a w zanadrzu mam jeszcze "Dracha", którego w międzyczasie sobie przeczytam.

Wydawnictwo Literackie - 2017 - 432 strony

✮✮✮✮



31 octobre 2017

Hotel Varsovie. Klątwa lutnisty - Sylwia Zientek

"Hotel Varsovie" jest świetnym przykładem na to co w literaturze lubię chyba najbardziej; saga w połączeniu z historią czyli fikcyjne losy pewnej rodziny na tle burzliwej przeszłości. Sylwii Zientek udało się to zrobić po mistrzowsku. Naprawdę miałam problem żeby książkę odłożyć na bok, co w tygodniu jest koniecznością i z utęsknieniem czekałam na weekend by na nowo pogrążyć się w lekturze.

Dzieje warszawskich hotelarzy na przestrzeni trzech epok pochłonęly mnie bez reszty. Losy królewskiego lutnisty na dworze Wazów i świeżo przybyłej do siedemnastowiecznej Warszawy młodej Kaliny sa równie pasjonujące jak perypetie rodziny Żmijewskich u schyłku bankructwa dwieście lat później. Stworzone przez autorkę postaci są niezwykle barwne a jednocześnie bardzo wiarygodne. Z ciekawością przewracałam każdą stronę śledząc świetnie przemyślaną intrygę ale też i zapoznając się z interesującymi szczegółami z historii Polski i Warszawy.

Sylwia Zientek barwnie odtworzyła obraz stolicy sprzed szwedzkiego potopu czy pod rosyjskim zaborem. Sporo w niej błota ale i też pięknych, nie istniejących juz niestety, magnackich posiadłości, jest o biedocie ale też i o życiu na królewskim dworze. Powieść jest napisana w bardzo zgrabnym i plastycznym stylu,  z rozmachem a zarazem z dbałością o szczegóły. Trudno mi było się od niej oderwać i z niecierpliwością czekam na kolejne tomy tej bardzo obiecującej rodzimej sagi.

WAB - 2017 - 608 stron

11 juin 2017

Magnolia - Grażyna Jeromin-Gałuszka

Po tytule, okładce czy nawet streszczeniu można byłoby się spodziewać rzewnego czytadła jakich wiele i do jakich mnie nie ciągnie ale wiedziałam, że Magnolia kryje w sobie coś więcej. Autorka ujęła mnie swoim stylem w debiutanckiej powieści "Złote nietoperze", spod jej pióra nie mogła więc wyjść według mnie zła książka. Po jej ukończeniu nie tylko nie było mowy o rozczarowaniu czy nie spełnionych oczekiwaniach, Magnolia mnie tak zauroczyła, że wcale nie miałam ochoty jej opuszczać.

Gdy pilota Filipa Skalskiego porzuca żona i gdy po zawale musi zapomnieć o lataniu, decyduje się zostawić za soba swoje dotychczasowe ułożone życie, sprzedaje mieszkanie i rusza przed siebie by zatrzymać się gdzieś w Bieszczadach. Przypadkiem trafia na człowieka, od którego kupuje jako tako prosperujący pensjonat. Spotyka tam kobiety, wokół których od tej pory bedzie się toczyło jego nowe, jakże inne od poprzedniego, życie.

Historia, która mogłaby zrazić swoją momentami zakręconą fabułą, zachwyca jednak świerzością i oryginalnością. Różnorodność kobiecych portretów, wzruszające losy bohaterów, wciągająca wielowątkowość, świetne dialogi i niepowtarzalny styl Grażyny Jeromin Gałuszki sprawiły, że się w Magnolii po prostu zakochałam, a zakończenie jest, jak dla mnie, mistrzowskie. Ta tragikomiczna powieść w niezwykły sposob porusza, bawi i skłania do zadumy. Autorka zyskała we mnie kolejną wielbicielkę, która nie może się już doczekać, by na nowo pogrążyć się w magicznej atmosferze Magnolii.

Prószyński i Ska - 2013 - 382 strony