Affichage des articles dont le libellé est coup de cœur. Afficher tous les articles
Affichage des articles dont le libellé est coup de cœur. Afficher tous les articles

30 avril 2017

Miniaturiste (Miniaturzystka) - Jessie Burton

Je voulais lire ce livre depuis un moment déjà, la sortie récente du dernier roman de Jessie Burton m'a motivée enfin pour me plonger dans Miniaturiste et je l'ai tout simplement adoré. J'en ai savouré chaque page sans vouloir m'arrêter, cela dans une période où je n'avais que très peu de temps à consacrer à la lecture. Ce roman m'a donc accompagné pendant une quinzaine de jours et j'ai presque regretté de l'avoir terminé.

Je l'ai aimé pour son histoire, celle de la jeune Petronella qui, pour éponger les dettes de sa famille, devient épouse d'un riche commerçant d'Amsterdam, sans que cela ne lui déplaise vraiment. Un étrange mari qui l'évite, sa belle sœur qui l'accueille froidement et une belle demeure au bord d'un canal qui cache plus d'un secret. En cadeau de mariage Petronella reçoit de la part de son mari une somptueuse maison miniature qu'elle s'apprête à agrémenter grâce à de petits objets qu'elle commande chez une mystérieuse miniaturiste.

J'ai beaucoup apprécié cette belle fresque d'Amsterdam de la fin du XVIIème, une ville prospère et moderne où il est bon de flâner, une belle invitation au voyage dans ce lieu unique dans son genre. Moi, en tout cas j'ai bien envie d'y retourner cette fois-ci pour visiter le Rijksmuseum où se trouve la maison miniature qui a inspiré le roman.

S'y ajoutent une intrigue tissée à merveille, des personnages complexes et attachants, des portraits féminins intéressants et une écriture plaisante. Un véritable coup de cœur, un bijou que je vous invite à découvrir si ce n'est pas encore fait.

Gallimard - 2015 - 512 pages - traduit de l'anglais par Dominique Letellier

MINIATURZYSTKA

Miniaturzystka chodziła za mną od ładnych paru miesięcy, w międzyczasie pojawiła się Polsce i ostatnio we Francji kolejna książka Jessie Burton co zmobilizowało mnie w końcu do sięgnięcia po jej pierwszą powieść. Książkę zaczęłam w momencie gdy miałam mało czasu na czytanie i rozkoszowałam sie nią przez prawie dwa tygodnie delektując sie każdą przewracaną stroną.

Osiemnastoletnia Petronella pochodząca z szanowanej ale zubożałej rodziny, zostaje wydana za bogatego zajmującego się handlem mieszkańca Amsterdamu. Młoda małżonka dostaje w prezencie od swego skrytego i unikającego jej męża miniaturę mieszczańskiej kamienicy. Poświecając swój czas na zdobienie jej drobnymi przedmiotami zamawianymi u tajemniczej miniaturzystki, Petronella u boku z pozoru oschłej szwagierki i pary nietypowych służących, odkrywa nie jeden sekret, który skrywa jej nowy okazały dom.

Serwując niebanalną historię autorka zabiera nas w bardzo ciekawą podróż po siedemnastowiecznym Amsterdamie, dobrze prosperującym, jedynym w swoim rodzaju mieście, które do tej pory fascynuje i zadziwia. Ja w każdym bądź razie chętnie wybiorę się tam jeszcze raz by tym razem odwiedzić Rijskmuseum, gdzie można zobaczyć miniaturowy dom Petronelli Oortman, który zainspirował pisarkę do napisania tej powieści.

Świetnie skonstruowana, trzymająca w lekkim napięciu intryga, ciekawe postaci, interesujące portrety kobiece i bardzo przyjemny styl pisarski, czego chcieć więcej. Jest to naprawdę wartościowa i pełna uroku powieść, którą się zachwyciłam i którą wam polecam. 

Wydawnictwo Literackie - 2014 - przekład Anna Sak - 464 strony


25 mars 2017

Historia pszczół - Maja Lunde

Gdy podczas mojego ostatniego pobytu w Polsce przyjaciółka zapytała mnie jaka książka sprawiłaby mi przyjemność, bez wahania odpowiedziałam "Historia pszczół". Bardzo byłam ciekawa czy rzeczywiście jest tak dobra jak o niej piszą i czy zasługuje na miano bestsellera. Dość szybko przekonałam się, że zachwyty nad tą norweską powieścią absolutnie nie są przesadzone, a moje zauroczenie rosło z każdą przewracaną kartką .

Maja Lunde nie zadowoliła się jedną historią ale podarowała nam trzy opowieści, które oprócz pszczół w zasadzie prawie nic nie łączy. Podróżując pomiędzy XIX wieczną Anglią, współczesną nam Ameryką i Chinami u schyłku XIX wieku gładko przechodzimy z jednej epoki w drugą zgłębiając tajniki pszczelarstwa czy odkrywając świat pozbawiony tych pożytecznych owadów. Powieść Mai Lunde, która dostarcza nam wiele informacji na temat hodowli pszczół, jest nie tylko ponurą, bardzo realistyczną, wizją świata, w którym ludzkość próbuje przetrwać po całkowitym ich wyginięciu, jest to też wzruszająca historia o wielkiej pasji, która nadaje sens życiu, o skomplikowanych relacjach między dziećmi i rodzicami czy o bezgranicznej matczynej miłości. Maja Lunde z dużym wyczuciem pisze o nadziejach pokładanych w potomstwo, o uwielbieniu córki dla ojca, o determinacji matki w dążeniu do odkrycia prawdy. Oszczędny ale nie pozbawiony uroku styl norweskiej autorki bardzo dobrze oddaje panujący w książce nastrój napięcia i niepokoju.
Czytając o ulach, trutniach i robotnicach chcąc nie chcąc wracałam wspomnieniami do Mai, Gucia i Klementyny. Pszczoły, do tej pory przywodzące na myśl ulubioną kreskówkę dzieciństwa, teraz będą mi się także kojarzyć z subtelną i poruszajacą "Historią pszczół", która okazała się jeszcze lepsza niż się tego spodziewałam. 

Wydawnictwo Literackie - przeklad Anna Marcinkiakówna - 2016 - 520 stron




28 janvier 2017

Station Eleven (Stacja Jedenaście) - Emily St. John Mandel

C'est parce que ce roman touche à l'essentiel en traitant de l'avenir de l'humanité et qu'il décrit si bien le monde d'avant et le monde d'après qu'il a été une de mes plus belles lectures. Je l'aurais peut-être perçu différemment, si je l'avais lu sous un palmier au bord d'une piscine mais au moment où la grippe saisonnière gagne du terrain, cette histoire ne m'a pas du tout paru surréaliste.

Pourtant, je n'ai pas été conquise dès le début. J'ai mis un peu de temps à m'intéresser à la "Symphonie", ce groupe d'artistes itinérant qui parcourt les environs du lac Michigan dans un monde ravagé par une pandémie, la grippe de Géorgie, particulièrement virulente. C'est d'abord grâce à son habile construction qui alterne le passé, avant l'apocalypse et la sombre réalité d'après, que ce roman m'a séduite. Puis, il y a ses personnages attachants qu'on croise tout en découvrant, dans un suspens très efficace, les liens qui les ont unis.

L'auteure a su rendre ce monde post apocalyptique si réaliste que je garderai longtemps ses images en mémoire; routes bloquées par des épaves des voitures abandonnées, villes vidées de ses habitants, aéroport provincial, devenu abri pour quelques dizaines de rescapés. Au début, ils espèrent encore retrouver leur vie antérieure mais au fil des jours, des semaines et des mois ils s'organisent et tentent juste de survivre. Émouvante, cette partie du roman m'a profondément touchée.

C'est une histoire à lire pour se rendre compte de la vulnérabilité de l'homme et de la société moderne mais aussi de sa force et de ses capacités à s'adapter dans des conditions extrêmes. A lire pour comprendre l'importance de l'art car "survivre ne suffit pas". A lire pour mieux apprécier et savourer toutes ces petites choses qui font partie de notre quotidien. Désormais, chaque morceau d'orange aura un goût meilleur et appuyer sur un interrupteur pour s'éclairer aura une portée différente. Une lecture inoubliable et un énorme coup de cœur.

J'ai partagé cette lecture avec Enna
Présentation de l'éditeur: Dans un monde où la civilisation s’est effondrée suite à une pandémie foudroyante, une troupe d’acteurs et de musiciens nomadise entre de petites communautés de survivants pour leur jouer du Shakespeare. Un répertoire qui en est venu à représenter l’espoir et l’humanité au milieu de la désolation.

Le roman événement de la rentrée littéraire, finaliste du National Book Award aux Etats-Unis, qui fera date dans l'histoire de la littérature d'anticipation.
Editions Payot & Rivages - traduit par Gerard DE CHERGE - 2016 - 480 pages
STACJA JEDENAŚCIE

Powieść ta spotkała się we Francji z bardzo dużym entuzjazmem i mimo że nie zaczytuję się w tego typu literaturze, z czystej ciekawości zdecydowałam się po nią sięgnąć. Tym razem był to strzał w dziesiątkę bo książka zrobiła na mnie niemałe wrażenie.

Umiejętnie skonstruowana historia z trzymającym w napięciu wątkiem sensacyjnym, przeplata współczesne nam czasy z przyszłością, dwadzieścia lat po wybuchu epidemii. Towarzysząc wędrownej trupie aktorskiej, wystawiającej sztuki Shakespeara, docieramy do niektórych, poznanych na początku, bohaterów i stopniowo poznajemy więzy, które w jakiś sposób ich ze sobą połączyły.

Autorce świetnie udało się stworzyć wizje postapokaliptycznego świata dotkniętego tajemniczą epidemią, która w bardzo krótkim czasie przyczyniła się do śmierci 99 % ludności. Wymarłe miasta, opuszczone wraki samochodów blokujące drogi, prowincjonalne lotnisko będące schronieniem dla nielicznych, którzy przeżyli, te obrazy na długo pozostaną w mojej pamięci.

Ta, pełna nostalgii, książka przypomina o kruchości ludzkiego życia i naszego zmodernizowanego społeczeństwa ale też o tkwiącej w człowieku sile, niezbędnej do przetrwania w ekstremalnych warunkach. Ta opowieść - przesłanie jest apologią sztuki, która, świecie zdominowanym walką o przetrwanie, nabiera zupełnie innych wymiarów. Jedna z najlepszych powieści, które do tej pory udało mi się przeczytać i którą wam gorąco polecam.
Opis Wydawnictwa Papierowy Księżyc: Wstrząsająca, niesamowicie przejmująca "Stacja Jedenaście" to powieść, której akcja toczy się w ponurych czasach po upadku cywilizacji i przedstawia niezwykłą historię hollywoodzkiego gwiazdora, jego niedoszłego ratownika oraz wędrującej grupy artystów, przemierzającej zniszczone tereny Wielkich Jezior i gotowej oddać wszystko w imię sztuki i człowieczeństwa [...]
Ta wzruszająca, melancholijna powieść, której akcja rozgrywa się na przestrzeni wielu lat, wyjątkowo realistycznie przedstawia życie przed i po epidemii. Arthur rozpoczyna i kończy kolejne związki, Jeevan patrzy, jak prezenterzy telewizyjni żegnają się z widzami, Kirsten wikła się w niebezpieczną sytuację z prorokiem, a my dostrzegamy te przedziwne sploty okoliczności, które ich ze sobą łączą. "Stacja Jedenaście" skupia się na relacjach, które dają nam siłę przetrwania, na znaczeniu sztuki w naszym życiu i na ulotnym pięknie otaczającego nas świata.
Wydawnictwo Papierowy Księżyc - 2015 - tłumaczenie: Magdalena Lewańczyk - 426 stron 

30 septembre 2016

Désorientale - Négar Djavadi

Obligée d'interrompre ma lecture à plusieurs reprises en semaine, c'est avec impatience que j'attendais le weekend pour me replonger enfin sans contraintes dans "Désorientale" de Négar Djavadi. Quel plaisir de suivre cette famille iranienne, hors du commun, sans jamais se perdre en voyageant entre l'Iran et la France, le passé et le présent. 

Un Iran que je ne connaissais pas, mes souvenirs se limitant à la guerre Iran - Irak, les Pahlavi et les images omniprésentes du barbu enturbanné. 

Un regard intéressant sur l’homosexualité, la maternité et l'immigration. Même si j'ai quitté mon pays étant déjà adulte et dans d'autres circonstances que l'auteure, je me suis retrouvée à plusieurs reprises dans ses propos, tellement justes:
Je suis devenue, comme sans doute tous ceux qui ont quitté leur pays, une autre. Un être qui s'est traduit dans d'autres codes culturels. D'abord pour survivre, puis pour dépasser la survie et se forger un avenir. Et comme il est généralement admis que quelque chose se perd dans la traduction, il n'est pas surprenant que nous ayons désappris, du moins partiellement, ce que nous étions, pour faire de la place à ce que nous sommes devenus.
D'autant plus je suis éblouie par ses belles phrases dans un français remarquablement bien maîtrisé. Une écriture magnifique, un grand talent de conteuse et un excellent premier roman.

Petit accent polonais:
C'est grâce à son ami hollandais que Kimiâ fait connaissance avec l'oeuvre de Tadeusz Kantor, le célèbre metteur en scène polonais, l'écrivain, le réalisateur de happenings, le scénographe, le peintre et l'acteur.

Quatrième de couverture:
Si nous étions en Iran, cette salle d’attente d’hôpital ressemblerait à un caravansérail, songe Kimiâ. Un joyeux foutoir où s’enchaîneraient bavardages, confidences et anecdotes en cascade. Née à Téhéran, exilée à Paris depuis ses dix ans, Kimiâ a toujours essayé de tenir à distance son pays, sa culture, sa famille. Mais les djinns échappés du passé la rattrapent pour faire défiler l’étourdissant diaporama de l’histoire des Sadr sur trois générations: les tribulations des ancêtres, une décennie de révolution politique, les chemins de traverse de l’adolescence, l’ivresse du rock, le sourire voyou d’une bassiste blonde…
Une fresque flamboyante sur la mémoire et l’identité; un grand roman sur l’Iran d’hier et la France aujourd’hui.


Liana Levi - 2016 - 352 pages

30 août 2016

Wszystko czego wam nie powiedziałam - Celeste Ng

Moje oczekiwania były duże bo o powieści, która we Francji cieszy się dość sporym powodzeniem mogłam do tej pory przeczytać tylko i wyłącznie pochlebne opinie. Bez wątpienia i ja mogę dołączyć do jej fanów bo już po kilku stronach nie mogłam się od niej oderwać, dawno nie czytałam książki, która pochłonęłaby mnie bez reszty.

Ze stopniowo rosnącym napięciem czytelnik zostaje wprowadzony do domu rodziny Lee. Zaglądając w każdy jego zakamarek poznajemy tajemnice, obawy, odczucia każdego z członków tej tylko z pozoru ułożonej rodziny by dowiedzieć się, co doprowadziło do tragedii. Początek mógłby sugerować typowy kryminał, który w efekcie okazuje się pasjonującą powieścią psychologiczną zbudowaną wokół różnic rasowych, wyobcowania i niespełnionych ambicji. Autorka stworzyła w ten sposób niezwykle udany portret azjatyckiej rodziny próbującej za wszelką cenę zasymilować sie ze środowiskiem prowincjonalnej Ameryki lat siedemdziesiątych.

Wypracowany i jednocześnie płynny styl jest dodatkowym atutem tej debiutanckiej powieści i sprawia, że z przyjemnością połyka się strona za stroną. Gwarantuję, że po jej przeczytaniu każdy już inaczej spojrzy na swoją własną rodzinę. Jak dla mnie bardzo udana pozycja, którą gorąco polecam.


Opis Wydawnictwa Prószyński i S-ka
Lydia nie żyje. Jeszcze tego jednak nie wiedzą…Tak zaczyna się ta znakomita debiutancka powieść opowiadająca o rodzinie Amerykanów chińskiego pochodzenia mieszkającej na prowincji w  Ohio w latach siedemdziesiątych. Lydia jest oczkiem w głowie Marilyn i Jamesa Lee; odziedziczyła jasnoniebieskie oczy matki i kruczoczarne włosy ojca. Rodzice pragną, by Lydia spełniła marzenia, które sami musieli porzucić – Marilyn chce, żeby została lekarzem, a nie gospodynią domową, James, żeby miała powodzenie wśród rówieśników i prowadziła bogate życie towarzyskie. Kiedy policja odnajduje ciało Lydii w pobliskim jeziorze, równowaga panująca w rodzinie Lee ulega gwałtownemu zaburzeniu i zmusza domowników do stawienia czoła długo skrywanym tajemnicom, które powoli oddalają ich od siebie. James, nękany poczuciem winy, decyduje się na nierozważny krok, który może doprowadzić do rozpadu jego małżeństwa. Marilyn, zdruzgotana i żądna zemsty, postanawia za wszelką cenę odnaleźć winnego śmierci jej córki. Starszy brat Lydii, Nathan, jest pewien, że osiedlowy łobuziak, Jack, maczał palce w tym, co spotkało jego siostrę. Jednak to najmłodsze dziecko w rodzinie – Hannah – dostrzega znacznie więcej niż, wszyscy przypuszczają, i być może tylko ona zna całą prawdę. 


„Wszystko czego wam nie powiedziałam” to opowieść o rodzinie, historii i o tym, co dla człowieka znaczy dom; jednocześnie trzymająca w napięciu lektura i czuły portret rodzinny, przedstawiający podziały międzykulturowe i konflikty wewnątrzrodzinne, ukazujący sposoby, w jakie matki i córki, ojcowie i synowie, mężowie i żony przez całe życie usiłują się nawzajem zrozumieć. 

Prószyński i S-ka - 2016 - 332 strony - tłumaczenie: Tomasz Wilusz


Tout ce qu'on ne s'est jamais dit

Ce livre me faisait envie depuis un moment déjà. En attendant qu'il arrive dans ma bibliothèque de quartier qui a retenu ma suggestion d'achat, j'ai vu qu'il était sorti également en Pologne. Comme les grandes vacances approchaient, j'ai décidé de le découvrir en version polonaise. Mes attentes étaient grandes car le livre a été très bien accueilli en France et je pense que je n'ai lu aucun avis négatif le concernant. Une petite crainte d'être déçue s'est dissipée au bout de quelques pages au point de ne plus vouloir lâcher le roman.

Entrer dans la maison des Lee et côtoyer cette famille brisée a été un moment rempli d'émotions, d'inquiétude et de léger suspens. Le passé de  tous ses membres avec leurs doutes, leurs craintes et leurs secrets est dévoilé au fur et à mesure pour arriver jusqu'au dénouement et connaître l'origine de la tragédie. Ce roman psychologique, et non un thriller comme la couverture pourrait le suggérer, est un portrait très réussi d'une famille d'immigrés rongée par la crainte d'être rejetée par la société (le père) et par les ambitions non réalisées (la mère).

Le style travaillé et fluide de Celeste Ng est un atout supplémentaire de son premier roman et fait qu'on tourne ses pages avec un véritable plaisir. Ce fut donc un grand coup de cœur de l'été qui a adouci deux journées passées au lit à cause d'un méchant virus estival.

Quatrième de couverture:
Lydia Lee, seize ans, est morte. Mais sa famille l’ignore encore… Sa mère, Marylin, femme au foyer, rêve que sa fille fasse les études de médecine qu’elle n’a pas pu accomplir. Son père, James, professeur d’université d’origine chinoise, a tant souffert de sa différence qu’il a hâte de la retrouver parfaitement intégrée sur le campus. Mais le corps de Lydia gît au fond d’un lac. Accident, meurtre ou suicide ? Lorsque l’adolescente est retrouvée, la famille Lee, en apparence si soudée, va devoir affronter ses secrets les mieux gardés. Des secrets si longtemps enfouis qu’au fil du temps ils ont imperceptiblement éloigné ses membres, creusant des failles qui ne pourront sans doute jamais être comblées.
Bien sûr, "Tout ce qu’on ne s’est jamais dit" distille un suspense d’une rare efficacité. Mais ce livre qu’on garde en soi très longtemps est bien plus que cela. Celeste Ng aborde la violence de la dynamique familiale, les difficultés de communication, le malaise adolescent, avec une intensité exceptionnelle qui évoque l’univers de Laura Kasischke. En distinguant cette œuvre envoûtante comme l’un des meilleurs romans de l’année, les critiques anglo-saxons ont salué la naissance d’un écrivain majeur et fait le succès du livre, vendu à plus d’un million d’exemplaires.
Sonatine Editions - 2016 - 320 pages

Prix Relay des Voyageurs 2016

23 juillet 2016

La renverse - Olivier Adam

J'ai adhéré à cette histoire dès les premières pages en retrouvant le climat si particulier des romans d'Olivier Adam qui m'a déjà séduite avec "Falaises" et "Des vents contraires".

Antoine mène une vie sans attaches quelque part en Bretagne. Son travail à la librairie, la lecture, la plage, un verre de temps en temps et Chloé à ses côtés composent son quotidien. La mort accidentelle d'un homme politique connu réveille des souvenirs douloureux qui ont marqué son adolescence. Une banlieue paisible, une famille brisée, les apparences, la honte et l'humiliation. Un cauchemar qu'il a essayé d'oublier mais qu'il affronte en se rendant dans cette ville qu'il avait précipitamment quittée dix ans auparavant.

Ceux qui connaissent l'univers de l'auteur ne seront pas surpris par ce réalisme plutôt sombre dans une ambiance pesante. Son héros est toujours aussi solitaire et fataliste mais un peu moins hargneux et plus apaisé. Les liens fraternels sont toujours aussi forts et la mer est omniprésente. L'écriture belle et rythmée m'a vraiment emportée. Un coup de cœur.


Quatrième de couverture:
"Ce n'est qu'au moment d'entrer dans le bar-tabac que la nouvelle m'a vraiment heurté, qu'elle a commencé à filer le tissu du drap que je tendais depuis des années sur cette partie de ma vie. J'ai demandé deux paquets de cigarettes, salué les habitués du plat du jour. Au-dessus des tables, un téléviseur s'allumait sur une chaîne d'information en continu. A l'instant où j'y ai posé les yeux, le visage éminemment télégénique de Jean-François Laborde s'est figé sur l'écran. J'ai demandé qu'on augmente le volume. On annonçait son décès dans un accident de voiture. Suivait un rappel succinct de sa biographie. Fugacement, la pensé, absurde étant donné le temps accordé à l'information, qu'il n'avait pas été fait mention de ma mère m'a traversé l'esprit."
Dans "La renverse", Olivier Adam retrace l'itinéraire d'Antoine, dont la vie s'est jusqu'à présent écrite à l'ombre du scandale publique qui a éclaboussé sa famille quand il était encore adolescent. Et ce faisant, il nous livre un grand roman sur l'impunité et l'humiliation, explorées au sein de la famille comme dans l'univers politique.

Flammarion - 2016 - 272 pages


Micmélo littéraire

15 juin 2016

Prowadź swój pług przez kości umarłych - Olga Tokarczuk

Z przyjemnością po kilku latach powróciłam do prozy Olgi Tokarczuk. Powieść ujęła mnie już od pierwszego zdania:
"Jestem już w takim wieku i na dodatek w takim stanie, że przed snem zawsze powinnam porządnie umyć nogi, na wypadek gdyby mnie w Nocy miało zabrać pogotowie."
Lekki uśmieszek na twarzy nie opuścił mnie do ostatnich stron tego nietypowego kryminału. 

Nietypowego, bo mimo że trup się gęsto ściele, samo śledztwo i znalezienie sprawcy było dla mnie drugorzędne a najwiekszym atutem powieści okazała się jej główna bohaterka, Janina Duszejko z całą jej życiową mądrością i trzeźwym spojrzeniem na świat. Ta nieco ekscentryczna miłośniczka astrologii, zwierząt i poezji Williame Blaka, pasji, którą zresztą dzieli ze swoim dawnym uczniem, od początku zyskała moją wielką sympatię. Jej refleksje na temat życia, przekazane w lekko ironicznym tonie są niezwykle trafne a całość jest świetną satyrą na otaczający nas świat; uporządkowany, często obłudny i lekceważący naturę.

Książka, do której na pewno powrócę z niecierpliwością czekając na film Agnieszki Holland.


Opis Wydawnictwa Literackiego:
W tajemniczych okolicznościach ginie mieszkaniec wsi położonej na skraju Kotliny Kłodzkiej. Jego sąsiadka, Janina Duszejko, emerytowana nauczycielka i obrończyni zwierząt, wpada na pewien trop, który zdradza policji. Nikt jednak nie chce uwierzyć w jej teorię. Policjanci uważają ją za niegroźną ekscentryczkę, która zatraciła się w swoim zamiłowaniu do astrologii. Okoliczności następnego morderstwa powodują jednak, że coraz więcej osób zaczyna słuchać Janiny Duszejko uważniej...

Wydawnictwo Literackie - 2014 - 320 stron



Sur les ossements des morts

Avec plaisir, après quelques années, je suis revenue à la lecture d'Olga Tokarczuk, une des écrivaines polonaises les plus connues et les plus primées. Ce roman m'a intriguée car il est considéré comme roman policier alors que ce genre littéraire n'est pas du tout la spécialité de l'auteure de "Maison de jour, maison de nuit" ou des "Pérégrins".

Certes, il s'agit bien d'un policier parce que les meurtres s’enchaînent mais ce n'est pas l'enquête policière qui est mise en avant. Le maître atout du roman est son personnage principal, Janina Ducheyko, ingénieure à la retraite qui, retirée dans un coin perdu de la Pologne, s'adonne à sa grande passion, l'astrologie. Cette amatrice des animaux et de la poésie de William Blake a gagné ma sympathie dès la première phrase: 
"Je suis à présent à un âge et dans un état de santé tel que je devrais penser à me laver soigneusement les pieds avant d’aller me coucher, au cas où une ambulance viendrait me chercher en pleine nuit." 
Un léger sourire en coin ne m'a jamais quittée. Alliant à la fois l'excentricité et la sagesse, Janina Ducheyko nous livre ses réflexions sur le monde qui nous entoure et son ordre établi, souvent hypocrite et négligeant la nature. Le ton est direct, légèrement ironique, l'écriture d'Olga Tokarczuk, comme d'habitude, très agréable à lire et le dénouement de l'enquête assez inattendu.

Deux éditions sont disponibles en version française dont les trois premiers chapitres sont à télécharger ici 


Un grand coup de cœur qui me donne très envie de découvrir son adaptation au cinéma réalisée par Agnieszka Holland dont la sortie est prévue pour 2017.

Quatrième de couverture:
Après le grand succès des Pérégrins, Olga Tokarczuk nous offre un roman superbe et engagé, où le règne animal laisse libre cours à sa colère. Voici l’histoire de Janina Doucheyko, une ingénieure en retraite qui enseigne l’anglais dans une petite école et s’occupe, hors saison, des résidences secondaires de son hameau. Elle se passionne pour l’astrologie et pour l’œuvre de William Blake, dont elle essaie d’appliquer les idées à la réalité contemporaine. Aussi, lorsqu’une série de meurtres étranges frappe son village et les environs, au cœur des Sudètes, y voit-elle le juste châtiment d’une population méchante et insatiable.
La police enquête. Règlement de comptes entre demi-mafieux ? Les victimes avaient toutes pour la chasse une passion dévorante. Quand Janina Doucheyko s’efforce d’exposer sa théorie – dans laquelle entrent la course des astres, les vieilles légendes et son amour inconditionnel de la nature –, tout le monde la prend pour une folle. Mais bientôt, les traces retrouvées sur les lieux des crimes laisseront penser que les meurtriers pourraient être… des animaux !

Noir sur Blanc - 2012 - traduit par Margot Carlier - 304  pages
Libretto - 2014 - 288 pages

GROS MOT chez Enna

10 juin 2016

Vingt-quatre heures de la vie d'une femme - Stefan Zweig

Après avoir suivi les derniers jours de Stefan Zweig dans la magnifique bande dessinée adaptée du roman de Laurent Seksik, j'ai pu enfin découvrir la belle plume de l'écrivain autrichien avec une de ses nouvelles les plus connues.

Un fait divers secoue toute la bonne société en vacances sur la Côte d'Azur au début du siècle dernier. Il fait aussi revivre un vieux souvenir enfoui chez une Anglaise aux cheveux blancs qu'elle décide de confier en toute sincérité au narrateur.

C'est l'histoire d'une passion plus forte que la raison à laquelle on ne résiste pas car "On ne vit une heure pareille qu'une seule fois dans sa vie, et cela n'arrive qu'à une personne parmi des millions." Sur une centaine de pages d'une écriture raffinée et harmonieuse tout un condensé d'émotions; fascination et désir, honte et peur, colère et regret. Un récit très féminin d'une intensité inoubliable qui m'a impressionnée et beaucoup touchée. Un véritable coup de cœur.

Petit accent polonais?
Le jeune joueur du Casino est un aristocrate d'origine polonaise.


Quatrième de couverture:
Scandale dans une pension de famille "comme il faut", sur la Côte d'Azur du début du siècle: Mme Henriette, la femme d'un des clients, s'est enfuie avec un jeune homme qui pourtant n'avait passé là qu'une journée... Seul le narrateur tente de comprendre cette "créature sans moralité", avec l'aide inattendue d'une vieille dame anglaise très distinguée, qui lui expliquera quels feux mal éteints cette aventure a ranimés chez la fugitive.
Ce récit d'une passion foudroyante, bref et aigu comme les affectionnait l'auteur d'Amok et du Joueur d'échecs, est une des ses plus incontestables réussites.

Le Livre de Poche - 2005 - 128 pages

chez Professeur Platypus
Livreaddict   




24 godziny z życia kobiety

Moją znajomość z tym austriackim pisarzem zawarłam zapoznając się z pięknym komiksem "Ostatnie dni Stefana Zweiga", który relacjonuje jego ostatnie miesiące życia na przymusowej emigracji w Brazylii. Tam bowiem zdecydował się schronić przed szerzącym się nazizmem  i tam, zdesperowany, wspólnie ze swoją małżonką popełnił samobójstwo.

24 godziny z życia kobiety jest jedną z jego najbardziej znanych nowel. Rzecz dzieje się na Lazurowym Wybrzeżu na początku ubiegłego wieku w pewnym "bardzo przyzwoitym" pensjonacie. Jedna z pensjonariuszek wzbudza powszechny skandal porzucając męża i dzieci z dopiero co poznanym mężczyzną. Wydarzenie przywołuje wspomnienia u pewnej starszej Angielki, która postanawia powierzyć swój sekret narratorowi.

Ta krótka historia o pasji silniejszej niz rozsądek, której trudno się oprzeć i którą nie wszystkim jest dane przeżyć, zrobiła na mnie duże wrażenie. Napisana w bardzo eleganckim stylu opowieść zawiera w sobie wiele emocji: fascynację, namietność, wstyd, złość, gniew czy żal. Po mistrzowsku jest tu potraktowana kobieca psychika, aż trudno uwierzyć, że jej autorem jest mężczyzna. Mój pierwszy i na pewno nie ostatni kontakt z twórczością Stefana Zweiga.


Mały polski akcent?
Młody amator ruletki wywodzi się z polskiej arystokracji.

Korci mnie czytanie