Affichage des articles dont le libellé est powieść historyczna. Afficher tous les articles
Affichage des articles dont le libellé est powieść historyczna. Afficher tous les articles

14 mai 2018

Silva Rerum - Kristina Sabaliauskaite

Kończąc "Silvę Rerum" pomyślałam sobie że chętnie poznałabym dalsze losy rodziny Narwojszów co jak narazie nie jest możliwe bo do tej pory po polsku ukazała się tylko pierwsza część trylogii a o przetłumaczonych kolejnych dwóch tomach ani widu ani słychu.

Litwa, XVII wiek. Narwojszowie prowadzą raczej spokojne życie w majątku Milkonty po tym jak udało im się uniknąć krwawej śmierci z rąk kozackich napastników, którzy w 1655 roku spustoszyli Wilno. Elżbieta i jej dużo starszy mąż Jan Maciej mają dwójkę dzieci, bliźnięta, Urszulę i Kazimierza. Historia ich ponownie zatacza koło, gdy rodzina postanawia na nowo na jakiś czas przenieść się do Wilna by spełnić marzenie Urszuli, która postanawia zostać świętą i wstąpić do klasztoru. Kazimierz, który cudem unika śmierci w studenckiej bójce zawiera znajomość z wileńskimi wolnomyślicielami, którym przewodzi niejaki Jan Kirdej Biront.

Uwielbiam rodzinne sagi z historią w tle a w "Silvie Rerum" fikcyjne losy bohaterów są umiejetnie powiązane z mniej lub bardziej znanymi faktami historycznymi. Autorka ciekawie opisuje siedemnastowieczne Wilno, burzliwe studenckie życie, zakonne kulisy a także sielski żywot w szlacheckim majątku.

Oprócz rodzinnych perypetii Narwojszów, mądrego i rozsądnego Jana Macieja, niezależnej Elżbiety i ich dwójki dzieci poznajemy też inne, równie ciekawe postaci: ekstrawagancki i wyjątkowo uzdolniony, wspomniany juz Jan Kirdej Biront czy przyjaciel rodziny, francuski miłośnik ślimakow Jan Delamars uzupełniają interesującą i zróżnicowaną galerię portretów.

Napisaną z rozmachem opowieść czyta się właściwie jednym tchem. Brak dialogów czy długie zdania w ogóle mi nie przeszkodziły w jej odbiorze, wręcz przeciwnie, bogaty język i styl są na pewno dodatkowymi atutami tej godnej polecenia książki. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że w niedługim czasie doczekam się dwóch pozostałych części tej bardzo udanej litewskiej sagi historycznej. 

Wydawnictwo Znak - 2015 - 514 stron
Tlumaczenie Izabela Korybut-Daszkiewicz






10 mars 2018

Le Roi de fer (Król z żelaza) - Maurice Druon

La nuit des béguines d'Alice Kiner, mon coup de cœur de l'année dernière, qui fait écho au procès des Templiers m'a donné envie de relire le premier volet des Rois maudits, "Le Roi de fer". Quand Ariane m'a proposé cette lecture commune, je n'ai pas hésité longtemps. J'avais découvert Les Rois maudits en version polonaise quand j’étais au lycée, il y a plus de 20 ans  déjà, et m'y plonger à nouveau des années plus tard a été un véritable plaisir.

Je ne me rappelais pratiquement plus rien des détails de l'histoire mais j'ai gardé le souvenir d'une lecture captivante se passant au Moyen-Âge, une période que j'aime beaucoup. Cette phrase décrit parfaitement bien ces temps obscurs:
"...en ces siècles où la moitié des femmes mouraient en couches, et les deux tiers des enfants au berceau, où les épidémies ravageaient l'âge adulte, où l'enseignement de l'Eglise préparait surtout à quitter la vie, et où les œuvres d'art, crucifixions, martyrs, mises au tombeau, jugements derniers offraient constamment la représentation du trépas, l'idée de la mort était familière aux esprits, et seule une manière exceptionnelle de mourir pouvait, un moment les émouvoir." 
Avec "Le Roi de fer" on pénètre dans les coulisses du pouvoir durant la dernière année du règne de Philippe le Bel: le procès des Templiers, la malédiction de Jacques de Molay, le sort des princesses adultères, la querelle d'héritage entre Robert d'Artois et sa tante Mahaut et la tentative de spoliation des banquiers lombards. Ces faits historiques et ces grandes figures du Moyen-Âge sont la trame d'une mise en scène passionnante que j'ai tout simplement adorée. 

J'apprécie beaucoup cette façon très romanesque de nous parler de la grande histoire où le vrai est enrichi par l'imaginaire. Je vais certainement poursuivre avec les tomes suivants de cette fameuse série historique dont je n'ai lu que les quatre premiers en polonais.

Je suis sûre qu'Ariane a partagé mon enthousiasme.

Le Livre de Poche - édition 46 - 2016 - 318 pages

✮✮✮✮✮

Król z żelaza. Królowie przeklęci

"Króla z żelaza" po raz pierwszy przeczytałam gdy byłam jeszcze w liceum i pamiętam, że pierwsze tomy "Królów przeklętych" pochłonęłam z wypiekami na twarzy. Z przyjemnością więc sięgnęłam po francuską wersję tego pasjonującego cyklu historycznego ponad dwadzieścia lat później, tym bardziej że większość detali umknęła mojej pamięci.

Średniowiecze to moja ulubiona epoka i Maurice Druon niezwykle barwnie opisuje te czasy wprowadzając nas na dwór Filipa Pięknego, który przyczynił się między innymi do upadku Zakonu Templariuszy. Jego ostatni mistrz po siedmiu latach niewoli ginie w 1314 spalony na stosie  rzucając klątwę na swoich trzech najbardziej znienawidzonych wrogów. Tak zaczyna się "Król z żelaza", którego lektura, podobnie jak przed laty, dostarczyła mi wielu wrażen.

Intryga goni intrygę, jest okrutnie bo autor nie stroni od szczegółowych opisów tortur ale też i namiętnie bo wątków miłosnych nie brakuje. Śledząc losy autentycznych i fikcyjnych bohaterów poznajemy prawdziwą historię Francji, którą Maurice Druon przekazał w bardzo efektowny sposób bo od książki naprawdę trudno się oderwać. Polecam nie tylko miłośnikom powieści historycznych.

Wydawnictwo Literackie - 1991 - 277 stron
Tłumaczenie Anna Jędrychowska



31 octobre 2017

Hotel Varsovie. Klątwa lutnisty - Sylwia Zientek

"Hotel Varsovie" jest świetnym przykładem na to co w literaturze lubię chyba najbardziej; saga w połączeniu z historią czyli fikcyjne losy pewnej rodziny na tle burzliwej przeszłości. Sylwii Zientek udało się to zrobić po mistrzowsku. Naprawdę miałam problem żeby książkę odłożyć na bok, co w tygodniu jest koniecznością i z utęsknieniem czekałam na weekend by na nowo pogrążyć się w lekturze.

Dzieje warszawskich hotelarzy na przestrzeni trzech epok pochłonęly mnie bez reszty. Losy królewskiego lutnisty na dworze Wazów i świeżo przybyłej do siedemnastowiecznej Warszawy młodej Kaliny sa równie pasjonujące jak perypetie rodziny Żmijewskich u schyłku bankructwa dwieście lat później. Stworzone przez autorkę postaci są niezwykle barwne a jednocześnie bardzo wiarygodne. Z ciekawością przewracałam każdą stronę śledząc świetnie przemyślaną intrygę ale też i zapoznając się z interesującymi szczegółami z historii Polski i Warszawy.

Sylwia Zientek barwnie odtworzyła obraz stolicy sprzed szwedzkiego potopu czy pod rosyjskim zaborem. Sporo w niej błota ale i też pięknych, nie istniejących juz niestety, magnackich posiadłości, jest o biedocie ale też i o życiu na królewskim dworze. Powieść jest napisana w bardzo zgrabnym i plastycznym stylu,  z rozmachem a zarazem z dbałością o szczegóły. Trudno mi było się od niej oderwać i z niecierpliwością czekam na kolejne tomy tej bardzo obiecującej rodzimej sagi.

WAB - 2017 - 608 stron

28 octobre 2017

Kolej podziemna (Underground Railroad) - Colson Whitehead

Z licznych recenzji i po przeczytaniu pierwszych stron "Kolei Podziemnej" spodziewałam się poruszającej powieści, która wywrze na mnie niemałe wrażenie. Tak się jednak nie stało, z jednej strony ciekawy i oryginalnie potraktowany temat nawiązujący do okresu niewolnictwa i sieci przerzutowej niewolników, z drugiej główna bohaterka i styl pisarski, do których nie mogłam się przekonać.

Cora rodzi się jako niewolnica i wychowuje na plantacji bawełny w Giorgi, do której po wieloletniej niewolniczej tułaczce trafia babka młodej dziewczyny. Porzucona przez zbiegłą z farmy matkę, może liczyć tylko na siebie i jak większość niewolników marzy o wolności. Gdy jeden ze współtowarzyszy niedoli proponuje jej wspólną ucieczkę na północ, Cora nie zastanawia się zbyt długo, doskonale zdając sobie sprawę, na jakie naraża się ryzyko. 

Opisując losy Cory, której jedynym celem jest pozostawienie jak najdalej za sobą znienawidzonego południa, autor zabiera nas w ryzykowną i pełną cierpień przeprawę, nie szczędząc nam drastycznych scen opisujących okrucieństwa z czasów niewolnictwa. Fikcyjna kolej podziemna, symbolizująca utworzony przez abolicjonistów szlak przerzutowy z południa na północ, początkowo mnie nieco zdezorientowała. Przewracając kolejne strony książki stopniowo się przekonałam do takiego, muszę przyznać oryginalnego, potraktowania tematu. Kolej podziemna jako parabola usianej cierpieniem ale też i pełnej determinacji drogi do wolności. Biały człowiek przedstawiony jako żądny krwi zdobywca Ameryki, ciemiężca Indian i Afrykańczyków ale też i ten, który kolej podziemną stworzył i napędzał.

Mimo cierpień, których doznała Cora, trudno mi było się do niej przywiązać. Oprócz nienawiści, do własnej matki, tak naprawdę niewiele dowiadujemy się co czuje. Nie sposób jej nie współczuć ale miałam problem, zeby wykrzesać choć odrobinę do niej sympatii. Zapewne takie było założenie pisarza by nie popaść w przesadny melodramat ale trochę mi to przeszkodziło w odbiorze. Nie zachwycił mnie też zwyczajny i niczym się nie wyróżniający według mnie język pisarza. Podsumowując, ciekawa, dająca do myślenia i wbrew pozorom bardzo aktualna lektura ale po nagrodzonej Pulitzerem powieści, spodziewałam się naprawdę czegoś więcej.

Albatros - 2017 - 387 stron - tłumaczenie Rafał Lisowski


✮✮✮✰✰

Underground Railroad

Ce roman de la rentrée littéraire est paru pratiquement en même temps en Pologne, je l'ai d'ailleurs acheté à l'aéroport en rentrant des mes vacances, c'est donc dans sa version polonaise que je l'ai découvert. Au vu de nombreuses critiques élogieuses que j'ai pu lire avant, je m'attendais à un coup de cœur, sinon une lecture bouleversante qui me resterait longtemps en mémoire. 

Cora est née esclave dans une plantation de coton dans le sud des Etats-Unis. Abandonnée par sa mère qui a réussi à s'enfuir, la fillette est obligée de se débrouiller toute seule dès son plus jeune âge. Elle rêve de liberté et quand Caesar, un des esclaves, lui propose de s'évader avec lui, elle n'hésite pas très longtemps tout en sachant qu'elle risque sa vie si elle est capturée.

"Underground Railroad" est un long voyage périlleux à travers l'Amérique esclavagiste et l'histoire de Cora est un enchaînement de souffrances et de faux espoirs. L'auteur ne fait aucune concession à la réalité et il dépeint toute sorte d'atrocités infligées aux esclaves. Cette accumulation d’horreurs m'a beaucoup marquée. 

Pour symboliser le réseau clandestin d'aide aux esclaves en fuite, l'auteur a eu l'idée d'utiliser un chemin de fer souterrain. Une sorte de parabole d'un long chemin vers la liberté, plein de souffrances mais aussi d'espérance comme la lumière aperçue au bout du tunnel. Ce concept m'a un peu déstabilisée au début mais finalement j'y ai adhéré en le trouvant assez original. 

Par contre, j'ai eu du mal à m'attacher au personnage de Cora. Difficile de rester indifférente à son sort, j'ai bien sûr éprouvé de la compassion mais sans plus. C'est peut-être intentionnel de la part de l'auteur qui ne voulait pas tomber dans le mélodrame mais je trouve que les personnages manquent d'épaisseur. Un autre reproche concerne le style du roman qui manque selon moi de fluidité, en tout cas il ne m'a pas convaincue.

En somme, une lecture assez mitigée, certes bouleversante, non dénuée d'intérêt et faisant écho aux activités actuelles des suprématistes blancs mais je m'attendais à davantage de ce roman récompensé par le Prix Pulitzer.

Albin Michel - 2017 - 416 pages - traduit de l'américain par Serge Chauvin

20 août 2017

La salle de bal (Sala balowa) - Anna Hope

Je garde un très beau souvenir de ma lecture du premier roman d'Anna Hope et je me réjouissais de pouvoir découvrir "La salle de bal" en avant-première. Tout naturellement je me suis posé la question si l'auteure saurait me toucher autant que la première fois mais quelques pages m'ont suffi pour retrouver les mêmes émotions.

S'inspirant du triste sort de son arrière-arrière-grand-père qui a séjourné dans un asile psychiatrique, Anna Hope a écrit un magnifique roman dédié à la mémoire de son aïeul. Comme dans "Le chagrin des vivants" elle met en avant trois personnages. A travers l'histoire d'Ella et de John, deux êtres solitaires que la vie n'a pas épargnés et de Charles, un jeune médecin tourmenté et obsédé par la question de l'eugénisme, on est plongé dans le quotidien d'un asile psychiatrique en Angleterre au début du XXème siècle. Dans cet endroit isolé, peu accueillant et inadapté à l'état mental de la plupart des pensionnaires, un bal est organisé une fois par semaine. C'est leur seule distraction hebdomadaire et l'occasion pour se retrouver entre hommes et femmes.

Dans ce délicieux roman d'amour où la musique et la littérature ont aussi une grande place, Anna Hope aborde également le délicat sujet de l'eugénisme, mouvement du début du XXème siècle qui par différents procédés vise à améliorer l'espèce humaine. Le travail documentaire accompli est remarquable et l'auteure distille à perfection sa connaissance du sujet. Cette histoire qui m'a bouleversée est servie par un style plein de grâce et de douceur. Anna Hope m'a encore une fois touchée en m'emportant dans un tourbillon d'émotions et j'attends son prochain roman avec impatience.

Gallimard - 2017 - 400 pages - traduit de l'anglais par Elodie Leplat





SALA BALOWA

Poszczęściło mi się bo "Salę balową" w wersji francuskiej miałam okazję przeczytać jeszcze zanim się ukazała. Mile wspominam moje pierwsze spotkanie z autorką, jej "Przebudzenie" wywarło na mnie niemałe wrażenie i naturalną koleją rzeczy zadałam sobie pytanie czy i tym razem pisarce uda się mnie zauroczyć. Wydaje mi się, że mało się mówiło o drugiej powieści Anny Hope w Polsce, co troszkę mnie dziwi bo "Sala balowa", okazała się wspaniałą wzruszajacą historią, od ktorej ciężko mi było się oderwać.

Inspiracją do napisania książki były smutne przejścia prapradziadka Anny Hope, który spędził sporo czasu w szpitalu psychiatrycznym i jemu właśnie zadedykowała tę historię. Podobnie jak w "Przebudzeniu" autorka splata losy trzech postaci ale tym razem przenosi nas do odizolowanego zakładu dla umysłowo chorych w Anglii na początku XX go stulecia. Ella i John, których życie nie szczędziło są jego pensjonariuszami, Charles jest młodym ambitnym lekarzem, obsesyjnie pochłoniętym zagadnieniem eugeniki. W tym raczej ponurym i nieprzychylnym miejscu raz na tydzień jest organizowany bal, jedyna rozrywka i okazja do kontaktu między odseparowanymi ze sobą na co dzien mężczyznami i kobietami.

"Sala balowa" jest nie tylko subtelną opowieścią o miłości. Powieść, w której znaczną rolę odgrywają muzyka i literatura, porusza także delikatną kwestię eugeniki, teorii o dążeniu poprzez różnorakie działania do ulepszenia rasy ludzkiej. Sporo się na ten temat możemy z książki dowiedzieć, do tego Anna Hope przekazuje swą wiedzę wyśmienicie bo ta bulwersująca historia napisana jest w pełnym wdzięku i delikatności stylu, którym po raz kolejny autorka mnie urzekła. Z niecierpliwością będę oczekiwać kolejnej powieści tej utalentowanej angielskiej pisarki.

Świat Książki - 304 strony - 2017 

25 mai 2017

Pokochałam wroga - Mirosława Kareta

Zakazana miłość Polki i Niemca w okupowanym Krakowie.

Zabierając sie za pierwszą część sagi rodu Patrycych, nie oczekiwałam arcydzieła, mimo że opinie na jej temat byly raczej zachęcające. Miałam ochotę na ciekawą fabułę i nieskomplikowaną narrację i ta rodzinna opowieść z historyczno-sensacyjnym wątkiem całkowicie spełniła moje oczekiwania.

Gdy po śmierci swojej matki Maksymilian Petrycy przypadkiem trafia na ślad rodzinnej tajemnicy, nie waha się zbyt długo by udać się do Monachium w poszykiwaniu prawdy. Przeplatając jego monachijskie perypetie ze spisanymi wspomnieniami matki Maksymiliana, autorka zabiera nas w podróż do współczesnych Niemiec niedługo po upadku berlińskiego muru i do okupowanego Krakowa. Dość przyjemnie mi się czytało te rodzinne dzieje na tle mniej lub bardziej znanej historii z lat ostatniej wojny i tej nowszej, którą przeżyłam jako nastolatka. Muszę przyznać,  że o Bractwie Bialej Rózy chyba nigdy wcześniej nie słyszałam, chyba że fakt ten zdążył ulecieć z mojej pamięci,  a o realiach postkomunistycznej Polski czytalam z dużą nostalgią.

Styl mnie może nie porwał, ale też i nie zraził i tę całkiem przyzwoicie napisaną historyczno-obyczajową powieść czytało mi się na tyle dobrze, że być moze skuszę się na nastepną część tej krakowsko-monachijskiej sagi.

Wydawnictwo WAM - 2016 - 436 stron

✮✮✮✰✰



30 avril 2017

Miniaturiste (Miniaturzystka) - Jessie Burton

Je voulais lire ce livre depuis un moment déjà, la sortie récente du dernier roman de Jessie Burton m'a motivée enfin pour me plonger dans Miniaturiste et je l'ai tout simplement adoré. J'en ai savouré chaque page sans vouloir m'arrêter, cela dans une période où je n'avais que très peu de temps à consacrer à la lecture. Ce roman m'a donc accompagné pendant une quinzaine de jours et j'ai presque regretté de l'avoir terminé.

Je l'ai aimé pour son histoire, celle de la jeune Petronella qui, pour éponger les dettes de sa famille, devient épouse d'un riche commerçant d'Amsterdam, sans que cela ne lui déplaise vraiment. Un étrange mari qui l'évite, sa belle sœur qui l'accueille froidement et une belle demeure au bord d'un canal qui cache plus d'un secret. En cadeau de mariage Petronella reçoit de la part de son mari une somptueuse maison miniature qu'elle s'apprête à agrémenter grâce à de petits objets qu'elle commande chez une mystérieuse miniaturiste.

J'ai beaucoup apprécié cette belle fresque d'Amsterdam de la fin du XVIIème, une ville prospère et moderne où il est bon de flâner, une belle invitation au voyage dans ce lieu unique dans son genre. Moi, en tout cas j'ai bien envie d'y retourner cette fois-ci pour visiter le Rijksmuseum où se trouve la maison miniature qui a inspiré le roman.

S'y ajoutent une intrigue tissée à merveille, des personnages complexes et attachants, des portraits féminins intéressants et une écriture plaisante. Un véritable coup de cœur, un bijou que je vous invite à découvrir si ce n'est pas encore fait.

Gallimard - 2015 - 512 pages - traduit de l'anglais par Dominique Letellier

MINIATURZYSTKA

Miniaturzystka chodziła za mną od ładnych paru miesięcy, w międzyczasie pojawiła się Polsce i ostatnio we Francji kolejna książka Jessie Burton co zmobilizowało mnie w końcu do sięgnięcia po jej pierwszą powieść. Książkę zaczęłam w momencie gdy miałam mało czasu na czytanie i rozkoszowałam sie nią przez prawie dwa tygodnie delektując sie każdą przewracaną stroną.

Osiemnastoletnia Petronella pochodząca z szanowanej ale zubożałej rodziny, zostaje wydana za bogatego zajmującego się handlem mieszkańca Amsterdamu. Młoda małżonka dostaje w prezencie od swego skrytego i unikającego jej męża miniaturę mieszczańskiej kamienicy. Poświecając swój czas na zdobienie jej drobnymi przedmiotami zamawianymi u tajemniczej miniaturzystki, Petronella u boku z pozoru oschłej szwagierki i pary nietypowych służących, odkrywa nie jeden sekret, który skrywa jej nowy okazały dom.

Serwując niebanalną historię autorka zabiera nas w bardzo ciekawą podróż po siedemnastowiecznym Amsterdamie, dobrze prosperującym, jedynym w swoim rodzaju mieście, które do tej pory fascynuje i zadziwia. Ja w każdym bądź razie chętnie wybiorę się tam jeszcze raz by tym razem odwiedzić Rijskmuseum, gdzie można zobaczyć miniaturowy dom Petronelli Oortman, który zainspirował pisarkę do napisania tej powieści.

Świetnie skonstruowana, trzymająca w lekkim napięciu intryga, ciekawe postaci, interesujące portrety kobiece i bardzo przyjemny styl pisarski, czego chcieć więcej. Jest to naprawdę wartościowa i pełna uroku powieść, którą się zachwyciłam i którą wam polecam. 

Wydawnictwo Literackie - 2014 - przekład Anna Sak - 464 strony


1 mars 2017

No Home (Droga do domu) - Yaa Gyasi

Il n'y pas que la belle couverture du livre qui a attiré mon attention à sa sortie en France. Le nom de l'auteure m'a paru familier car ce roman considéré comme bestseller est sorti il y a quelques mois en même temps aux Etats-Unis et en Pologne. Lors de mon dernier séjour dans mon pays d'origine, j'avais l'impression de le voir partout, il faut dire que la couverture de la version polonaise est tout aussi belle. J'ai été ravie de pouvoir découvrir ce roman grâce à la dernière opération Masse Critique.

Ce livre non seulement m'a permis de combler des lacunes historiques et géographiques, il m'a aussi donné l'occasion de m'évader en voyageant entre les plages africaines de la Côte d'Or et les endroits moins accueillants de l'Alabama ou du Harlem new-yorkais. Cette saga qui s'inspire des origines de la jeune écrivaine américaine est l'histoire de deux branches d'une famille africaine. Le récit qui débute à la fin du XVIIIème siècle s'étend sur trois cents ans jusqu'à nos jours. En nous plongeant aux temps de l'esclavagisme puis du ségrégationnisme, l'écrivaine retrace les vies mouvementées et souvent tragiques des descendants de Maame qui a donné naissance à deux filles, chacune ayant vécu séparément de l'autre.

La construction originale du roman est un atout supplémentaire, on passe aisément d'un chapitre à l'autre, chacun étant consacré à l'un des membres des deux clans dont l'arbre généalogique figure au début. Je l'ai souvent consulté pour me retrouver parmi tous les protagonistes sur sept générations. J'avais parfois du mal à les quitter en sachant que je ne les retrouverai que ponctuellement ou pas du tout dans les chapitres suivants. C'est mon seul regret à la lecture du roman qui, sans être un chef-d'oeuvre, est une histoire à la fois instructive et riche en émotions que je vous conseille de découvrir.
Quatrième de couverture: XVIIIe siècle, au plus fort de la traite des esclaves. Effia et Esi naissent de la même mère, dans deux villages rivaux du Ghana. La sublime Effi a est mariée de force à un Anglais, le capitaine du Fort de Cape Coast. Leur chambre surplombe les cachots où sont enfermés les captifs qui deviendront esclaves une fois l’océan traversé. Effi a ignore que sa sœur Esi y est emprisonnée, avant d’être expédiée en Amérique où des champs de coton jusqu’à Harlem, ses enfants et petits- enfants seront inlassablement jugés pour la couleur de leur peau. La descendance d’Effia, métissée et éduquée, connaît une autre forme de souffrance : perpétuer sur place le commerce triangulaire familial puis survivre dans un pays meurtri pour des générations. Navigant brillamment entre Afrique et Amérique, Yaa Gyasi écrit le destin d’une famille à l’arbre généalogique brisé par la cruauté des hommes. Un voyage dans le temps inoubliable.
Calmann-Lévy - 2017 - traduit par Anne Damour - 414 pages



✮✮✮✮✩

"Droga do domu" i jej, przyciągająca wzrok, bardzo ładna okładka nie uszła mojej uwadze, gdy ostatniego lata przechadzałam się po polskich księgarniach. Robiąc zapasy polskich lektur, pierwszeństwo mają oczywiście rodzimi pisarze, pomyślałam więc, że ten jakby nie było światowy bestseller będzie łatwy do zdobycia również we Francji. Na ukazanie się francuskiego tłumaczenia musiałam jednak poczekać kilka miesięcy i zupełnie niedawno udało mi się szczęśliwie zdobyć promocyjny egzemplarz powieści.

Po lekturze muszę stwierdzić, że wszystkie zachwyty nad książką są jak najbardziej uzasadnione. Podróżując w czasie pomiędzy zachodnim wybrzeżem Afryki i mało przyjazną amerykańską Alabamą czy nowojorskim Harlemem, ta bogata w treść rodzinna saga pozwolila mi w przyjemny sposób uzupełnić moje historyczno-geograficzne luki począwszy od okresu handlu niewolnikami po czasy rasistowskiej segregacji.

Nawiązując do własnych korzeni ta młoda amerykańska autorka stworzyła pasjonujacą historię, kreślącą burzliwe losy potomków dwóch przyrodnich siostr, którym nigdy nie było dane się spotkać. Oryginalna konstrukcja powieści, która poświęcając każdy rozdział jednemu z członków rodziny, umożliwia swobodne przechodzenie z pokolenia na pokolenie. Umieszczone na początku drzewo genealogiczne, na które dość często zerkałam, z łatwością pozwala się odnaleźć wśród licznych bohaterów. Czasami, muszę przyznać, ciężko mi było się z nimi rozstać wiedząc,  że w następnych rozdziałach pojawią się już tylko sporadycznie albo wcale.

Nie jest to może literackie arcydzieło ale ta nie rzadko bulwersująca a zarazem pouczająca pierwsza powieść Yaa Gyasi, którą przeczytałam z dużym zainteresowaniem, na pewno  jest godna polecenia.
Opis Wydawnictwa Literackiego: XVIII wiek, Ghana, zachodnie wybrzeże Afryki. Dwie przyrodnie siostry mieszkają w odległych wioskach, nigdy się nie spotkały, nie wiedzą nawet o swoim istnieniu.Pierwsza z nich, Effia, poślubia angielskiego kolonizatora, dowódcę twierdzy Cape Coast Castle i  żyje u boku kochającego męża. Druga, Esi, trafia do twierdzy w dramatycznych okolicznościach. Uprowadzona, wrzucona do lochu, zostaje następnie wysłana za ocean i sprzedana jako niewolnica.Yaa Gyasi, nowa gwiazda literatury amerykańskiej, z ogromnym wyczuciem i talentem opowiada dalsze losy bohaterek i ich potomków. Efektem jest niezwykła powieść, rozciągnięta w czasie na niemal 300 lat. Mroczne czasy niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych, europejska kolonizacja Afryki, walka Afroamerykanów o równouprawnienie, marzenie o awansie społecznym, rodzinne tragedie, zawiść, zazdrość, chwile szczęścia i w końcu miłość -  Droga do domu to wciągająca saga i prawdziwa eksplozja emocji. Powieść bardzo amerykańska, a jednocześnie pełna afrykańskiej magii.Droga do domu to debiut literacki Yaa Gyasi . Na pomysł napisania książki wpadła, gdy szukała swych korzeni w Afryce. Podczas podróży po Ghanie odwiedziła Cape Coast Castle i jak później wyznała, od razu wiedziała, że to złowrogie miejsce stanie się centrum jej opowieści. Książka wzbudziła prawdziwą sensację na Targach Książki w Londynie – prawa do wydania na podstawie samego zarysu książki zakupiło kilkanaście krajów.Powieść Droga do domu ukazuje się jednocześnie w Stanach Zjednoczonych i w Polsce.
 Wydawnictwo Literackie - 2016 - tlumaczenie Michal Ronikier - 412 stron